Sam myślałem ostatnio w tym temacie, a tu proszę; Jazza (Youtuber z Australii) nagrał o tym film. Mowa o oczekiwaniu, że zrobię dla Ciebie coś za darmo. Logo dla twojej drużyny w CSa lub Avatar, którego będziesz używał na FB, bo przecież jestem taki fajny i mnie lubisz. Tyle, że ja ciebie nawet nie znam, a co dopiero mówić o lubieniu. Nie wiem kim jesteś, co sobą reprezentujesz, ani nawet jak wyglądasz. Nie zajmuje mi to 5-minut jak również każde swoje 5-minut wolę przeznaczyć na cokolwiek innego niż pracę – bo mowa tutaj o pracy – dla anonimowej dla mnie osoby.
Swoją drogą naprawdę podziwiam Jazze za jego otwartość, oraz odwagę żeby tak po prostu przejść się po tych wszystkich sklepach i zapytać; Czy mogę to dostać za darmo?

 

Postanowiłem zakończyć nagrywanie filmików na kanał Grafikowanie. Jako, że na początku jego istnienia ogłosiłem, że zamknę ten projekt po 50 odcinku (zrealizowałem 52), to i czas dopełnić słowa. Dodatkowo przekonuje mnie do tego mała liczba wyświetleń – z tym co prawda bywa różnie w zależności od odcinka, ale od jakiegoś czasu rzuca mi się w oczy, że liczba wyświetleń dla wielu filmików oscyluje w granicach 500. To trochę mało biorąc pod uwagę 4000 subskrypcji, oraz ilość czasu jaką przeznaczam na ich realizację. Zapewne gdybym tylko gadał do kamery to nie czułbym takiego „znużenia”, ale opracowanie tematu, przetestowanie go, wykonanie nagrań (czasem kilkukrotne – bo coś poszło nie tak), przerzucenie tego na kompa (a duże pliki się trochę kopiują), synchronizacja (bo audio dla lepszej jakości nagrywam oddzielnie), pomontowanie, korekcja, jakieś animacje… słowem = Często wkładam sporo czasu w realizację odcinka i… oto widzi go do 500 osób (bo 1 wyświetlenie nie równa się 1 widz). Deprymujące… Toteż decyzję o zamknięciu kanału podejmuję z pełną pogodą ducha. Dzięki temu będę mógł poświęcić więcej czasu na inne moje projekty.

Bo musisz wiedzieć drogi widzu, że jestem osobą raczej obowiązkową i nawet gdy zdarzały mi się dłuższe okresy gdy niczego nowego nie wypuszczałem to czułem… swojego rodzaju moralnego kaca, że się nie wywiązuje z obowiązków. Toteż – OK, mogłem sobie po prostu zrobić dłuższą przerwę, która skutkowałaby zapewne tym, że jeszcze mniej osób widziałoby kolejne odcinki, ale okupie to mentalnym cierpieniem z powodu nie wywiązywania się z obowiązków. To wolę uczciwie zamknąć ten projekt – tym bardziej, że na początku zastrzegłem sobie ograniczoną liczbę odcinków. Co daje mi tu mocny pretekst.

I takie są właśnie powody zamknięcia kanału TouTube.
Wciąż jednak będę odpisywał na komentarze pod filmami.

 

Jako, że w swoim rozwoju (jako grafik) przesiedziałem mnóstwo godzin na Youtubie oglądając różnorakie materiały toteż niewątpliwie mogę wam wskazać kilka kanałów godnych polecenia.

Często nie podejmujemy działań wierząc w to, że istnieje mnóstwo ludzi, którzy są lepsi od nas i poprzez to bardziej predestynowani do tychże zadań. Zupełnie nie zastanawiamy się nad tym czy faktycznie tak jest, a jeśli nawet to dlaczego ci lepsi jakoś nie podejmują żadnego działania. W efekcie ani ci „lepsi” od nas ani my nie podejmujemy żadnych działań, a co za tym idzie brak działania niesie za sobą brak rezultatów.

Bo czasem tak jest, że się nie da… jeszcze wczoraj dobrze nam szło, a dziś się  nie da. Blokada twórcza co jakiś czas dopada każdego twórcę. Jednych trapi to częściej, a innych rzadziej. Czy naprawdę nie ma na nią żadnego sposobu? A może jest? Bazując na doświadczeniach tak własnych jak i moich kolegów po fachu postaram się tę blokującą mgłę nieco przerzedzić.

Jest to bodajże mój największy problem. Nigdy nie robiłem skali porównawczej dla rzeczy, które uważam za problem. Jednak zawsze gdy myślę o tym ile czasu marnuję na bzdety oraz ile swoich projektów byłbym w stanie zrealizować przez cały ten czas to napada mnie przygnębienie.

Pocieszać mógłbym się tym, że nie tylko ja tak mam, ale w jaki niby sposób poprawia to moją sytuację?

Ano w taki, że nie ja jeden staram się z tym problemem mierzyć, a w dobie „globalnej wioski” gdy wszyscy dzielą się ze wszystkimi informacjami (głównie śmieciowymi) jest spora szansa wypatrzenia kogoś kto na tym polu odniósł już pewne sukcesy i zaimplementowania jego metod u siebie.

Z pewnością podzielę się informacjami jak sobie z prokrastynacją poradziłem. No chyba, że sobie nie poradzę i będzie mnie ona męczyć aż do śmierci 🙂

Od jakiegoś czasu prowadzę kanał Grafikowanie na YouTube gdzie poświęcając swój czas dzielę się wiedzą z zakresu szeroko pojętej grafiki. Jakiś czas później założyłem konto na Patronite z myślą, że moi fani mogliby wspierać to co robię nieco bardziej niż tylko dobrym słowem (komentarzem).

Tak się jednak nie stało. Mimo, że konto założyłem znacznie wcześniej niż znany vloger przodujący w obfitości wspierających go osób, to do tej pory nie pojawiła się na nim ani złotówka. Powody tego (jak mi się zdaje) mogą być dwa. Pierwszy jest taki, że moja widownia, to głównie osoby bardzo młode, nastoletnie wręcz, a co za tym idzie wciąż się uczące i niekoniecznie posiadające własne pieniądze, konta bankowe itd. Drugi powód jest zaś taki; po co płacić za coś co ma się za darmo? Ten właśnie powód popchnął mnie do stworzenia specjalnego odcinka, który będzie dostępny tylko dla osób wspierających mnie na tej platformie. Taka forma wyróżnienia darczyńców poprzez oferowanie im niedostępnych innym widzom treści.

Jeżeli w jakikolwiek sposób się sprawdzi, to w przyszłości pojawią się kolejne „odcinki specjalne”.

Każdy potrzebuje uznania od innych. Taka nasza ludzka natura. Ciężko jednak wymagać pochwał gdy prezentuje się średni albo nawet kiepski poziom. Jednak zamiast się dołować i w rezultacie rezygnować, to dużo lepiej jest przysiąść i ćwiczyć tak długo, aż tym co reprezentujemy zasłużymy sobie na pochwały.

 

Czym są i jak je wesprzeć możecie przeczytać na ich stronie internetowej lub obejrzeć animację na końcu tego wpisu.

Tutaj opowiem jak owa animacja powstała.

Zaczęło się od tego, że jako całkiem zdolny animator potrzebowałem wykonać jakąś zgrabną animację do portfolio. Miałem tam już animacje pokazujące różne techniki animacji. Brakowało mi takiej, która omawiałaby konkretne zagadnienie albo produkt. Klienci jakoś sami z siebie nie pojawiali się, więc postanowiłem zrealizować animację w ważnej dla mnie osobiście kwestii.

Wybór padł na LEM (lekcje ekonomii dla młodzieży) z dwóch powodów.
Po pierwsze; Jestem wolnorynkowcem. Wrogiem socjalizmu, który tak w naszym jak i wielu innych krajach prowadził i wciąż prowadzi w prostej linii do biedy (aktualnym przykładem Venezuela). Skąd zatem ta irracjonalna chęć ludzkości do popełniania ciągle tych samych błędów? Między innymi z braku edukacji.
Po drugie; Jestem pragmatykiem i wiem, że ani od narzekania, ani od dyskutowania z socjalistami w komentarzach pod artykułami internetowych portali nie prowadzi do niczego innego jak tylko marnowania własnego czasu.

Poza tym znałem tą inicjatywę i wiedziałem o jej dotychczasowych sukcesach. Napisałem więc do organizatorów, że podziwiam i popieram to co robią. Jak również, że jako animator chciałbym wesprzeć ich swoimi umiejętnościami. Nie trudno zgadnąć, że chętnie przyjęli oni moje wsparcie.

Zaproponowałem swój wstępny pomysł na animację obrazując go w formie storyboardu i zaznaczając, że jest to tylko luźna propozycja. Zapytałem jakie są konkretnie ich potrzeby. Mi może się coś wydawać, ale to oni realizując ten projekt od 2014 roku wiedzą dokładnie na co rozłożyć akcenty.

Nastąpił etap wymiany informacji i dostarczenia mi materiałów bazowych. takich jak logotypy, określenie kolorystyki, czy czcionek. W międzyczasie wstępnie składałem sobie to wszystko w większą całość i napisałem scenariusz.

Po dogadaniu ostatnich niuansów w kwestii scenariusza mogłem przystąpić do realizacji dźwięku. W tym celu zwróciłem się do pomoc do AgenTomasza znanego podkastera, lektora, filmowca, wolnościowca i mojego dobrego kolegi. Który od razu zgodził się zrealizować nagranie lektorskie do mojego projektu. Zresztą zdziwiłbym się gdyby tak zaangażowana w krzewienie myśli wolnorynkowej osoba jak on postąpiła inaczej.

Mając już nagranie lektorskie mogłem spokojnie przystąpić do montażu. Tym bardziej, że miałem wystarczająco czasu dotychczas żeby potestować sobie co będzie, a co nie będzie działać. Oraz zebrać wszystkie pozostałem potrzebne elementy w jeden spójny obraz. Wyszło prawie dobrze. Jedynym szkopułem było nagranie na którym lektor mówił nieco zbyt monotonnym tonem. Poprosiłem go o powtórne nagranie monologu. Niestety trafiłem na moment w którym nastąpił u niego natłok zajęć i całość realizacji uległa mocnemu opóźnieniu.

Na szczęście nie było w tym przypadku żadnego deadlajnu, zaś sami koordynatorzy projektu podkreślali, że zależy im przede wszystkim na jakości wykonania. W międzyczasie zmontowałem całość pod „monotonne” nagranie. Co pozwoliło mi zaprezentować jak miałoby to ostatecznie wyglądać. Posypały się uwagi odnośnie szczegółów. Nastąpił etap wdrażania poprawek i drobnych eksperymentów.

Jakiś czas później AgenTomasz znalazł czas i nagrał ponownie lektorski monolog, który z racji większej dynamiczności okazał się i troszkę szybszy (krótszy) niż ten poprzedni. Co oznaczało dla mnie ponowne dopasowanie wszystkich elementów na linii czasu. Mozolna robota – zwłaszcza mając w świadomości, że „Ja już wykonałem tą pracę wcześniej!”. Tym niemniej, na tym (między innymi) polega praca animatora. Dlatego zawsze budując projekt w After Effect‚cie (lub Photoshopie) trzeba pamiętać o tym aby tak ten projekt budować, by wprowadzanie ewentualnych zmian (poprawek) nie było dla nas później udręką.

Jeszcze tylko dobranie muzyki na wolnej licencji
Po raz ostatni wyrenderować… i… jest:

 

Finansowanie Społecznościowe, albo jak wolicie z angielskiego Crowdfunding pozwoliło zrealizować swoje projekty całej rzeszy twórców.

No, ale po kolei. Wsparcie dla twórców ze strony możnych i wpływowych ludzi sięga jeszcze starożytności. W dobrym tonie było zdejmowanie z głowy artystom trosk dnia codziennego, tak aby mogli tworzyć swobodnie. Mecenat – bo o nim tu mowa rozwinął się szczególnie w okresie renesansu. To właśnie wtedy dzięki wsparciu możnych w historii świata zapisali się Michał Anioł czy Leonardo da Vinci.

Finansowe wsparcie przez „maluczkich” ograniczało się do rzucenia kilku drobniaków wędrownym kuglarzom lub muzykom.
Po prawdzie w tej materii nie zmieniło się dużo. Co można zaobserwować na rynkach współczesnych turystycznych miasteczek.

No ale ja nie o tym… W XXI wieku pojawiło się coś takiego jak portale które zajmują się społecznościowym mecenatem. Polega to na tym, że artysta zakłada sobie na takim portalu profil w którym pokazuje światu co tworzy. Każdy kto chce może wesprzeć go dowolną kwotą. Coś jak wrzucanie pieniędzy do kapelusza ulicznego grajka. Tylko dotyczy dowolnego rodzaju artysty; cospayera, blogera, ilustratora, komiksiarza, filmowca, muzyka itd.

Niedawno w polskojęzycznym internecie ukazał się portal Patronite, który spełnia właśnie taką rolę społecznościowego mecenatu, a w nim znaleźć można i mój profil:
https://patronite.pl/profil/1555/mariusz-kuszaj