Zazwyczaj jeśli wejdziesz w jakiś temat wystarczająco mocno to okazuje się, że ma on masę podgatunków znanych tylko osobom „w temacie”. Weźmy przykładowo muzykę Techno, której podgatunki to jak znalazłem w Wikipedii; acidambient, bangin, deepexperimentalfree tekno, ghettotech, gloomcorehard techno, hard acidminimalnortec schranztecno bregatribal.
Sporo nieprawdaż? Podobnie jest i z profesją grafika. Dzieli się ona na wiele pod profesji, które czasem zakres umiejętności mają wspólny, a czasem zupełnie rozbieżny. Jednak więcej o tym w wideo;

 

„Czasy są zawsze inne, a jakby takie same.” – Jak mawiał proboszcz z filmu „U Pana Boga za piecem”.
Dziś odcinek wideo o ludzkiej potrzebie do tworzenia opowieści o nadludzko silnych herosach dokonujących niesamowitych rzeczy.

Niedawno zapoznałem się z działaniem nowej odsłony aplikacji Google na urządzenia mobilne tłumacz google. Jestem nią zachwycony. Po prostu oczarowany.

Nie pamiętam już dokładnego cytatu, ale ktoś kiedyś powiedział, że jeśli ludzie z różnych krajów będą mogli komunikować się wzajemnie bez żadnych przeszkód to zakończy to wszystkie wojny. Coś w tym jest. Bo jak pogadasz chwile z człowiekiem z innej strony świata to okazuje się, że jest on bardzo podobny do ciebie. Przykładowo miałem kiedyś sposobność pokonwersować (po angielsku) z Egipcjaninem o imieniu Ahmed (Nie wiem jak z imionami żeńskimi, ale wszyscy Arabowie nazywają się Ahmed albo Muhammad czasem Abdul. Czyżby mieli tylko trzy męskie imiona?) i opowiedział mi on o swoim kraju. Że Egipcjanie to generalnie twardzi goście, którzy nie boją się fizycznej pracy, ale w kraju bieda. Wielu więc wyjeżdża do bogatych krajów takich jak Emiraty czy Arabia Saudyjska by tam zarobić, a pracują tam głównie na budowach. Hmm… dokładnie tak jak z naszą emigracją w Anglii.

Wracając jednak do aplikacji to ma ona dwa zastosowania niesamowicie ułatwiające przełamywanie barier językowych.

Pierwszym jest tłumaczenia napisów z wykorzystaniem aparatu w twoim urządzeniu mobilnym.
Działa to tak; Podchodzisz do tablicy informacyjnej i kierujesz obiektyw na nią. Na ekranie widzisz tę samą tablicę, ale… z napisem przetłumaczonym na wybrany przez ciebie język! Normalnie niesamowite. Możesz również „uchwycić” większą połać tekstu na zdjęciu, następnie wybrać interesujący ciebie fragment i uzyskać jego tłumaczenie za pomocą translatora.

Drugim jest bezpośrednie tłumaczenie głosowe, oparte o rozpoznawanie mowy.
Działa to tak; Wybierasz interesujące ciebie języki. Następnie mówisz w swoim (np. Polskim), a aplikacja tłumaczy i deklamuje twoją wypowiedź w wybranym drugim języku (np. Węgierskim). Druga osoba odpowiada w swoim (Węgierskim) języku, a aplikacja mówi do ciebie w twoim (Polskim).

Dwie małe uwagi na koniec:
Musisz pamiętać o tym aby mówić wyraźnie. Aplikacja ma swój algorytm rozpoznawania mowy, ale wiele słów brzmi podobnie do siebie. Na co dzień mówimy dość szybko i nie staramy się wyraźnie artykułować, a może się to okazać niezbędne przy próbie dogadania się z kimś za pośrednictwem tej aplikacji. Zamiast się złościć, że „głupia aplikacja” lepiej się uśmiechnij i wykorzystaj tą okazję do poprawienia swojego Polskiego ; )
W różnych językach występuje różny szyk zdania, co po automatycznym tłumaczeniu zdań wielokrotnie złożonych może sporo namieszać. Ponadto część słów ma wiele odmiennych znaczeń, które nie występują w innych językach. Przykładowo zamek to po angielsku będzie castle (warowny), lock (w drzwiach), zipper (w kurtce). Więc nie irytuj się na Googla. Oni naprawdę ciężko pracowali, żeby dać nam taką fajną aplikację ; )

Zaraz po stworzeniu kolejnego paska do mojego komiksu internetowego przyszło mi do głowy jak wiele różnych wersji można by stworzyć. Np. Kim jesteśmy? Lewakami! / Czego chcemy? Nazywać faszystami! / Kogo? Wszystkich którzy się z nami nie zgadzają!
Postanowiłem wiec oddać wam drodzy widzowie możliwość edytowania surowego pliku w formacie PSD (jeśli ktoś nie ma PhotoShopa to informuję, że format ten jest obsługiwany również przez darmowe programy graficzne np. Gimp) tak abyście tworzyli własne wersje wedle waszego uznania i pomysłu.

Wrzuciłem dwie wersje obrazków. Jedna z Ikonowiczem, a drugą z Leninem, bo może ktoś wolałby; Kim jesteśmy? Bolszewikami! / Czego chcemy? Odebrać majątki burżujom! / Kim są burżuje? Każdym kto ma więcej niż my! Czy coś w ten deseń. Czcionka której użyłem to Komika, ale nic nie stoi na przeszkodzie żebyście użyli innej czcionki. Dymki również są na oddzielnej warstwie, żeby łatwo było któryś wyciąć i wstawić dopasowany pod własne potrzeby. Tyle z informacji technicznych. Owocnego tworzenia 🙂

Jeśli chcecie możecie podrzucić mi własne wytwory, a ja umieszczę je na facebook’owym profilu komiksu.

Zasady użytkowania:

Zezwalam: Na dowolną edycję paneli komiksu, tekstu i dymków.

Zezwalam: Na publikację komiksu w serwisach typu Demotywatory, prywatnych stronach, czy blogach.

Zezwalam: Na druk komiksu. W tym w prasie wysokonakładowej.

Zabraniam: Usuwania, przesuwania, wycinania mojego podpisu z komiksu.

(Pobierasz klikając w ikonkę strzałki skierowanej w dół znajdującą się nad obrazkiem)
Klikając tutaj pobierasz plik źródłowy w formacie PSD


witaj

Cześć czołem kluski z rosołem! – jak zaczynał się pewien program młodzieżowy za mojego dzieciństwa (nie pamiętam czy Ciuchcia czy Pan Tik-Tak).

Miło mi powitać cię na kolejnym blogu poświęconej grafice i takim tam. Na tym będzie troszkę więcej rysowania niż designu. Podzielę się  swoim warsztatem jak i twórczością. Troszkę tekstu, grafik i wideo tworzonego własnymi rękami i wyobraźnią.

W dziale „O mnie” jest coś o mnie. W dziale „Projekty” krótka informacja o projektach w które jestem w jakimś stopniu zaangażowany.

Blog prowadzony będzie na podstawie moich osobistych doświadczeń i obserwacji, ale również w oparciu o to co przeczytałem lub obejrzałem. W drugim przypadku postaram się linkować wam materiały źródłowe.