Przez dłuższy czas nie było żadnych nowych wpisów na moim blogu, ale winę mogę śmiało zrzucić na upały. Przez większą część dnia nie byłem w stanie się skupić na czymkolwiek co byłoby produktywne. Niemniej skoro upały zelżały to mogę śmiało powrócić do tworzenia kontentu.

Zacznę materiałem, który będzie początkiem znacznie większej serii do której przymierzałem się od dłuższego czasu, ale brak statywu prowadził do odkładania jej na później. Niemniej skoro statyw już jest to mogę śmiało zacząć uzewnętrzniać samego siebie przed obiektywem kamery. Tak więc… Miłego oglądania ; )

 

Niedawno zapoznałem się z działaniem nowej odsłony aplikacji Google na urządzenia mobilne tłumacz google. Jestem nią zachwycony. Po prostu oczarowany.

Nie pamiętam już dokładnego cytatu, ale ktoś kiedyś powiedział, że jeśli ludzie z różnych krajów będą mogli komunikować się wzajemnie bez żadnych przeszkód to zakończy to wszystkie wojny. Coś w tym jest. Bo jak pogadasz chwile z człowiekiem z innej strony świata to okazuje się, że jest on bardzo podobny do ciebie. Przykładowo miałem kiedyś sposobność pokonwersować (po angielsku) z Egipcjaninem o imieniu Ahmed (Nie wiem jak z imionami żeńskimi, ale wszyscy Arabowie nazywają się Ahmed albo Muhammad czasem Abdul. Czyżby mieli tylko trzy męskie imiona?) i opowiedział mi on o swoim kraju. Że Egipcjanie to generalnie twardzi goście, którzy nie boją się fizycznej pracy, ale w kraju bieda. Wielu więc wyjeżdża do bogatych krajów takich jak Emiraty czy Arabia Saudyjska by tam zarobić, a pracują tam głównie na budowach. Hmm… dokładnie tak jak z naszą emigracją w Anglii.

Wracając jednak do aplikacji to ma ona dwa zastosowania niesamowicie ułatwiające przełamywanie barier językowych.

Pierwszym jest tłumaczenia napisów z wykorzystaniem aparatu w twoim urządzeniu mobilnym.
Działa to tak; Podchodzisz do tablicy informacyjnej i kierujesz obiektyw na nią. Na ekranie widzisz tę samą tablicę, ale… z napisem przetłumaczonym na wybrany przez ciebie język! Normalnie niesamowite. Możesz również „uchwycić” większą połać tekstu na zdjęciu, następnie wybrać interesujący ciebie fragment i uzyskać jego tłumaczenie za pomocą translatora.

Drugim jest bezpośrednie tłumaczenie głosowe, oparte o rozpoznawanie mowy.
Działa to tak; Wybierasz interesujące ciebie języki. Następnie mówisz w swoim (np. Polskim), a aplikacja tłumaczy i deklamuje twoją wypowiedź w wybranym drugim języku (np. Węgierskim). Druga osoba odpowiada w swoim (Węgierskim) języku, a aplikacja mówi do ciebie w twoim (Polskim).

Dwie małe uwagi na koniec:
Musisz pamiętać o tym aby mówić wyraźnie. Aplikacja ma swój algorytm rozpoznawania mowy, ale wiele słów brzmi podobnie do siebie. Na co dzień mówimy dość szybko i nie staramy się wyraźnie artykułować, a może się to okazać niezbędne przy próbie dogadania się z kimś za pośrednictwem tej aplikacji. Zamiast się złościć, że „głupia aplikacja” lepiej się uśmiechnij i wykorzystaj tą okazję do poprawienia swojego Polskiego ; )
W różnych językach występuje różny szyk zdania, co po automatycznym tłumaczeniu zdań wielokrotnie złożonych może sporo namieszać. Ponadto część słów ma wiele odmiennych znaczeń, które nie występują w innych językach. Przykładowo zamek to po angielsku będzie castle (warowny), lock (w drzwiach), zipper (w kurtce). Więc nie irytuj się na Googla. Oni naprawdę ciężko pracowali, żeby dać nam taką fajną aplikację ; )

Kiedyś w jednej książce przeczytałem mniej więcej takie zdanie „Żeby nauczyć się dobrze rysować trzeba przede wszystkim rysować„. Co można przetłumaczyć na praktyka czyni mistrza.

Jednym ze sposobów na stawanie się lepszym w rysowaniu jest tworzenie szybkich szkiców; 10-cio, 5-cio, 2-u lub pół minutowych. Może w tym pomóc strona; http://artists.pixelovely.com/practice-tools/

W zakładce Praktice tools znajdziemy cztery kategorie. Pozy, mimika, dłonie i zwierzęta. Po wybraniu jednej z nich definiujemy czy chcemy zawęzić/zdefiniować zasób zdjęć z których będziemy korzystać, czy może interesuje nas cały ich zasób. Następnie wybieramy tryb sesji. Standard‚owy tryb to po prostu limit czasowy (10, 5, 2…) po którym wyświetlany obrazek zmienia się nam na następny. Class mode to z kolei tryb sesji gdzie zaczynamy od szybkich półminutowych szkiców, a potem stopniowo mamy coraz więcej czasu na kolejne zwiększając ilość zawieranych na nich detali.

Jest to moim zdaniem świetne narzędzie do ćwiczenia rysunku pozwalające na przełamanie barier wynikających z niezadowolenia efektem końcowym. W końcu to tylko szkice. A że trzeba się spieszyć, to człowiek skupia się na szybkim złapaniu sylwetki lub mimiki, a nie na wiernym oddawaniu detali. Skupiasz się na najważniejszym co czyni dany rysunek, a skill nabija się wraz z czasem jaki na to poświęcisz.

Szkice które widzisz poniżej są efektem dłuższego okresu pracy z tą stroną. Na początku wychodziło dość topornie i często nie zdążyłem ująć całej sylwetki, a już zmieniło mi się zdjęcie na następne. Z czasem udawało mi się osiągać coraz lepsze rezultaty.

 

szkice

Zaraz po stworzeniu kolejnego paska do mojego komiksu internetowego przyszło mi do głowy jak wiele różnych wersji można by stworzyć. Np. Kim jesteśmy? Lewakami! / Czego chcemy? Nazywać faszystami! / Kogo? Wszystkich którzy się z nami nie zgadzają!
Postanowiłem wiec oddać wam drodzy widzowie możliwość edytowania surowego pliku w formacie PSD (jeśli ktoś nie ma PhotoShopa to informuję, że format ten jest obsługiwany również przez darmowe programy graficzne np. Gimp) tak abyście tworzyli własne wersje wedle waszego uznania i pomysłu.

Wrzuciłem dwie wersje obrazków. Jedna z Ikonowiczem, a drugą z Leninem, bo może ktoś wolałby; Kim jesteśmy? Bolszewikami! / Czego chcemy? Odebrać majątki burżujom! / Kim są burżuje? Każdym kto ma więcej niż my! Czy coś w ten deseń. Czcionka której użyłem to Komika, ale nic nie stoi na przeszkodzie żebyście użyli innej czcionki. Dymki również są na oddzielnej warstwie, żeby łatwo było któryś wyciąć i wstawić dopasowany pod własne potrzeby. Tyle z informacji technicznych. Owocnego tworzenia 🙂

Jeśli chcecie możecie podrzucić mi własne wytwory, a ja umieszczę je na facebook’owym profilu komiksu.

Zasady użytkowania:

Zezwalam: Na dowolną edycję paneli komiksu, tekstu i dymków.

Zezwalam: Na publikację komiksu w serwisach typu Demotywatory, prywatnych stronach, czy blogach.

Zezwalam: Na druk komiksu. W tym w prasie wysokonakładowej.

Zabraniam: Usuwania, przesuwania, wycinania mojego podpisu z komiksu.

(Pobierasz klikając w ikonkę strzałki skierowanej w dół znajdującą się nad obrazkiem)
Klikając tutaj pobierasz plik źródłowy w formacie PSD


Blog mój oprócz warstwy pisanej, ma w zamierzeniu posiadać warstwę wizualną. Tak statyczną jak i dynamiczną. Tutorialową rzekłbym nawet.

Przeglądając zasoby internetu pod kątem rozwoju siebie jako grafika natrafiałem na problem małej ilości, a czasem nawet braku polskojęzycznych źródeł informacji. O ile nietrudno było znaleźć filmiki o tym jak narysować nos, oczy czy usta o tyle przykładowo w obszarze tworzenia komiksu panuje totalna posucha. To skierowało mnie do poszukiwań w jakże obfitych zasobach anglojęzycznego internetu. Z wielką korzyścią dla mnie zresztą. Tak graficzną jak i językową. Pragnąłbym jednak przenieść część zdobytej wiedzy na rodzimy grunt językowy.


Parokrotnie stykałem się z utyskiwaniem różnych osób na brak wiedzy o formacie scenariusza właściwego dla komiksu. Czego efektem jest ten właśnie filmik wyjaśniający:

 

Żeby odreagować emocje związane z pewnym bankiem (w maju 2015) stworzyłem taki oto komiks:

Zdaję sobie sprawę, ze wielu ludzi temat opłat za kartę bankową nie dotyczy. Ja jednak opłacając większość rachunków przelewami, a zakupy robiąc najczęściej w małych sklepach przy użyciu gotówki znajduje często na liście transakcji „opłatę za kartę” w wysokości 4 zł. Aż tu razu pewnego widzę „opłata za kartę” 6zł. Myślę jaki chu…ncwot skroił mnie o te 2 złote? A po kontakcie z obsługą klienta dowiaduję się, że nie tylko podnieśli mi opłatę o 2 zł, ale również limit miesięczny transakcji kartą po którego osiągnięciu anulują opłatę z 200 na 300 zł.

Życzliwi powiedzą: Zrezygnuj z karty, a nie będziesz ponosił tej opłaty.
Odpowiem im: A jak wyjmę gotówkę z bankomatu?

Bo właściwie co bank (każden jeden) obchodzi, to co ja robię z własnymi pieniędzmi? A niechbym i trzymał je na koncie przez cały czas, albo przelewał to wte i wewte z jednego konta na drugie. Co ich właściwie to obchodzi? Skąd to „zachęcanie” nierozgarniętego klienta do płacenia kartą?

Ano stąd, że bank nie ma kontroli nad gotówką. Póki pieniądze nie istnieją są dla banku… Tak. Póki pieniądze nie istnieją. Bo nie istnieją pieniądze, które są zapisem elektronicznym. My się tylko tak „społecznie umówiliśmy”, że one istnieją, ale tak naprawdę to one nie istnieją. Stąd też jak to w tabelkach z cyferkami bywa, gdzieś można zero dopisać, gdzieś zero wykreślić.

Taką właśnie hucpą jest bankowy system rezerw cząstkowych, który w skrócie polega na tym, że jak wpłacisz do banku 1000 zł, to bank może legalnie dopisać se zero i już Hyc! ma 10 000 zł, ale ma je tak długo jak Twoje faktyczne 1000 zł znajduje się u niego w depozycie. Gdy je wyjmiesz to bank Puf! ma 0 zł. Co banki robią z tymi magicznymi pieniędzmi? Ano pożyczają. Ponieważ hucpa nie działa w drugą stronę, to Ty nie możesz z pożyczonego 10 000 zł zrobić 100 000 zł. Zatem na koniec dnia bank ma faktyczny 1000 zł na depozycie i 10 000 zł spłaconego istniejącymi pieniędzmi kredytu.

Sumując: Bank zaczyna dzień z 1000 zł, które wpłaciłeś na depozyt, a po udzieleniu i spłacie pożyczki kończy z 20 000 zł.
Z czego ty masz 1000 zł na koncie bankowym. Plus darmowe przelewy, fajną aplikację mobilną, darmowy kontakt z konsultantem, „niską” opłatę za kartę chyba, że przekroczysz limit 300 zł płacąc kartą, to nawet opłaty za kartę nie masz.
Krótko mówiąc robią cię w chu… w wała. Bo to w ich interesie jest żebyś trzymał u nich pieniądze, a wszystkie usługi jakie ci oferują są z nawiązką pokrywane wirtualnymi pieniędzmi, które materializują się magicznie gdy tylko zdeponujesz u nich jakąkolwiek kwotę.

Obecnie stopa rezerw cząstkowych (ile istniejących pieniędzy bank musi mieć w depozycie) wynosi 3,5%, co przekłada się następująco: Na twoje 1000 zł trzymane w banku, bank może udzielić kredytów na kwotę 28 600 wirtualnych zł (minus twój istniejący 1000 który musi pozostać w depozycie). Jakbyś się kiedykolwiek zastanawiał dlaczego niemal cały spam, który dostajesz na maila, to reklamy kredytów, to teraz już będziesz wiedział dlaczego.

 

witaj

Cześć czołem kluski z rosołem! – jak zaczynał się pewien program młodzieżowy za mojego dzieciństwa (nie pamiętam czy Ciuchcia czy Pan Tik-Tak).

Miło mi powitać cię na kolejnym blogu poświęconej grafice i takim tam. Na tym będzie troszkę więcej rysowania niż designu. Podzielę się  swoim warsztatem jak i twórczością. Troszkę tekstu, grafik i wideo tworzonego własnymi rękami i wyobraźnią.

W dziale „O mnie” jest coś o mnie. W dziale „Projekty” krótka informacja o projektach w które jestem w jakimś stopniu zaangażowany.

Blog prowadzony będzie na podstawie moich osobistych doświadczeń i obserwacji, ale również w oparciu o to co przeczytałem lub obejrzałem. W drugim przypadku postaram się linkować wam materiały źródłowe.