Żeby odreagować emocje związane z pewnym bankiem (w maju 2015) stworzyłem taki oto komiks:

Zdaję sobie sprawę, ze wielu ludzi temat opłat za kartę bankową nie dotyczy. Ja jednak opłacając większość rachunków przelewami, a zakupy robiąc najczęściej w małych sklepach przy użyciu gotówki znajduje często na liście transakcji „opłatę za kartę” w wysokości 4 zł. Aż tu razu pewnego widzę „opłata za kartę” 6zł. Myślę jaki chu…ncwot skroił mnie o te 2 złote? A po kontakcie z obsługą klienta dowiaduję się, że nie tylko podnieśli mi opłatę o 2 zł, ale również limit miesięczny transakcji kartą po którego osiągnięciu anulują opłatę z 200 na 300 zł.

Życzliwi powiedzą: Zrezygnuj z karty, a nie będziesz ponosił tej opłaty.
Odpowiem im: A jak wyjmę gotówkę z bankomatu?

Bo właściwie co bank (każden jeden) obchodzi, to co ja robię z własnymi pieniędzmi? A niechbym i trzymał je na koncie przez cały czas, albo przelewał to wte i wewte z jednego konta na drugie. Co ich właściwie to obchodzi? Skąd to „zachęcanie” nierozgarniętego klienta do płacenia kartą?

Ano stąd, że bank nie ma kontroli nad gotówką. Póki pieniądze nie istnieją są dla banku… Tak. Póki pieniądze nie istnieją. Bo nie istnieją pieniądze, które są zapisem elektronicznym. My się tylko tak „społecznie umówiliśmy”, że one istnieją, ale tak naprawdę to one nie istnieją. Stąd też jak to w tabelkach z cyferkami bywa, gdzieś można zero dopisać, gdzieś zero wykreślić.

Taką właśnie hucpą jest bankowy system rezerw cząstkowych, który w skrócie polega na tym, że jak wpłacisz do banku 1000 zł, to bank może legalnie dopisać se zero i już Hyc! ma 10 000 zł, ale ma je tak długo jak Twoje faktyczne 1000 zł znajduje się u niego w depozycie. Gdy je wyjmiesz to bank Puf! ma 0 zł. Co banki robią z tymi magicznymi pieniędzmi? Ano pożyczają. Ponieważ hucpa nie działa w drugą stronę, to Ty nie możesz z pożyczonego 10 000 zł zrobić 100 000 zł. Zatem na koniec dnia bank ma faktyczny 1000 zł na depozycie i 10 000 zł spłaconego istniejącymi pieniędzmi kredytu.

Sumując: Bank zaczyna dzień z 1000 zł, które wpłaciłeś na depozyt, a po udzieleniu i spłacie pożyczki kończy z 20 000 zł.
Z czego ty masz 1000 zł na koncie bankowym. Plus darmowe przelewy, fajną aplikację mobilną, darmowy kontakt z konsultantem, „niską” opłatę za kartę chyba, że przekroczysz limit 300 zł płacąc kartą, to nawet opłaty za kartę nie masz.
Krótko mówiąc robią cię w chu… w wała. Bo to w ich interesie jest żebyś trzymał u nich pieniądze, a wszystkie usługi jakie ci oferują są z nawiązką pokrywane wirtualnymi pieniędzmi, które materializują się magicznie gdy tylko zdeponujesz u nich jakąkolwiek kwotę.

Obecnie stopa rezerw cząstkowych (ile istniejących pieniędzy bank musi mieć w depozycie) wynosi 3,5%, co przekłada się następująco: Na twoje 1000 zł trzymane w banku, bank może udzielić kredytów na kwotę 28 600 wirtualnych zł (minus twój istniejący 1000 który musi pozostać w depozycie). Jakbyś się kiedykolwiek zastanawiał dlaczego niemal cały spam, który dostajesz na maila, to reklamy kredytów, to teraz już będziesz wiedział dlaczego.