Jest to z pewnością bardzo ciekawe narzędzie dla kogoś pracującego z tuszem lub akwarelami. Pozwala ono ochronić „rysunek właściwy” od „wodnych” efektów jakie zamierzamy na nim zastosować.

 

Markerów w świecie grafiki było wielu, ale mało który mógł dorównać promarkeru – taka mała parafraza.

Promarkery to dość specyficzne markery na bazie alkoholu. Jeśli oglądając wideo-poradniki (zwłaszcza po angielsku) zetkneliście się z nazwą Copicmarker, to informuję, że różnica między tymi dwiema markami jest niewielka, a różnią się one głównie obszarami dostępności (Copic – USA, Pro – Europa). Różnią się one dramatycznie od tych mazaków, które możecie kupić w najbliższym sklepie z artykułami plastycznymi. Najlepszym na to dowodem jest ich cena za sztukę oscylująca w granicach 10 zł. O pozostałych wyróżnikach Promarkerów opowiadam więcej w poniższym filmiku:

 

Wśród wielu narzędzi jakimi może posługiwać się rysownik są i takie, które zdają się łączyć w sobie dwa zupełnie różne narzędzia. Tak jest i w tym przypadku gdzie akwarela przybrała formę kredek, dając sobie tym samym możliwość bycia nanoszoną na sucho. Najlepszą jednak formą omówienia, będzie poniższe wideo:

 

Drewniany manekin jest narzędziem mającym ułatwiać rysowanie ludzkiej postaci w rozmaitych pozach. Moim zdaniem nie jest zbyto przydatny w tej roli, a o tym co warto zastosować zamiast niego dowiesz się w poniższym wideo.

Z narzędziami bywa tak, że przeznaczone do jakiegoś celu świetnie nadają się do zupełnie innego. Przykładowo kobiece waciki do pudru nadają się świetnie do pracy z węglem lub suchymi pastelami, a kuchenny papierowy ręcznik bywa nieocenionym dodatkiem do pracy z tuszem lub akwarelami. Nie często jednak bywa tak jak z omawianym w tym przypadku narzędziem, które stworzone zostało do kreślenia liter, a stało się na wiele lat głównym narzędziem do nakładania tuszu na komiksowe plansze. Zapraszam zatem do obejrzenia poniższego wideo:

Niedawno zapoznałem się z działaniem nowej odsłony aplikacji Google na urządzenia mobilne tłumacz google. Jestem nią zachwycony. Po prostu oczarowany.

Nie pamiętam już dokładnego cytatu, ale ktoś kiedyś powiedział, że jeśli ludzie z różnych krajów będą mogli komunikować się wzajemnie bez żadnych przeszkód to zakończy to wszystkie wojny. Coś w tym jest. Bo jak pogadasz chwile z człowiekiem z innej strony świata to okazuje się, że jest on bardzo podobny do ciebie. Przykładowo miałem kiedyś sposobność pokonwersować (po angielsku) z Egipcjaninem o imieniu Ahmed (Nie wiem jak z imionami żeńskimi, ale wszyscy Arabowie nazywają się Ahmed albo Muhammad czasem Abdul. Czyżby mieli tylko trzy męskie imiona?) i opowiedział mi on o swoim kraju. Że Egipcjanie to generalnie twardzi goście, którzy nie boją się fizycznej pracy, ale w kraju bieda. Wielu więc wyjeżdża do bogatych krajów takich jak Emiraty czy Arabia Saudyjska by tam zarobić, a pracują tam głównie na budowach. Hmm… dokładnie tak jak z naszą emigracją w Anglii.

Wracając jednak do aplikacji to ma ona dwa zastosowania niesamowicie ułatwiające przełamywanie barier językowych.

Pierwszym jest tłumaczenia napisów z wykorzystaniem aparatu w twoim urządzeniu mobilnym.
Działa to tak; Podchodzisz do tablicy informacyjnej i kierujesz obiektyw na nią. Na ekranie widzisz tę samą tablicę, ale… z napisem przetłumaczonym na wybrany przez ciebie język! Normalnie niesamowite. Możesz również „uchwycić” większą połać tekstu na zdjęciu, następnie wybrać interesujący ciebie fragment i uzyskać jego tłumaczenie za pomocą translatora.

Drugim jest bezpośrednie tłumaczenie głosowe, oparte o rozpoznawanie mowy.
Działa to tak; Wybierasz interesujące ciebie języki. Następnie mówisz w swoim (np. Polskim), a aplikacja tłumaczy i deklamuje twoją wypowiedź w wybranym drugim języku (np. Węgierskim). Druga osoba odpowiada w swoim (Węgierskim) języku, a aplikacja mówi do ciebie w twoim (Polskim).

Dwie małe uwagi na koniec:
Musisz pamiętać o tym aby mówić wyraźnie. Aplikacja ma swój algorytm rozpoznawania mowy, ale wiele słów brzmi podobnie do siebie. Na co dzień mówimy dość szybko i nie staramy się wyraźnie artykułować, a może się to okazać niezbędne przy próbie dogadania się z kimś za pośrednictwem tej aplikacji. Zamiast się złościć, że „głupia aplikacja” lepiej się uśmiechnij i wykorzystaj tą okazję do poprawienia swojego Polskiego ; )
W różnych językach występuje różny szyk zdania, co po automatycznym tłumaczeniu zdań wielokrotnie złożonych może sporo namieszać. Ponadto część słów ma wiele odmiennych znaczeń, które nie występują w innych językach. Przykładowo zamek to po angielsku będzie castle (warowny), lock (w drzwiach), zipper (w kurtce). Więc nie irytuj się na Googla. Oni naprawdę ciężko pracowali, żeby dać nam taką fajną aplikację ; )

Kiedyś w jednej książce przeczytałem mniej więcej takie zdanie „Żeby nauczyć się dobrze rysować trzeba przede wszystkim rysować„. Co można przetłumaczyć na praktyka czyni mistrza.

Jednym ze sposobów na stawanie się lepszym w rysowaniu jest tworzenie szybkich szkiców; 10-cio, 5-cio, 2-u lub pół minutowych. Może w tym pomóc strona; http://artists.pixelovely.com/practice-tools/

W zakładce Praktice tools znajdziemy cztery kategorie. Pozy, mimika, dłonie i zwierzęta. Po wybraniu jednej z nich definiujemy czy chcemy zawęzić/zdefiniować zasób zdjęć z których będziemy korzystać, czy może interesuje nas cały ich zasób. Następnie wybieramy tryb sesji. Standard‚owy tryb to po prostu limit czasowy (10, 5, 2…) po którym wyświetlany obrazek zmienia się nam na następny. Class mode to z kolei tryb sesji gdzie zaczynamy od szybkich półminutowych szkiców, a potem stopniowo mamy coraz więcej czasu na kolejne zwiększając ilość zawieranych na nich detali.

Jest to moim zdaniem świetne narzędzie do ćwiczenia rysunku pozwalające na przełamanie barier wynikających z niezadowolenia efektem końcowym. W końcu to tylko szkice. A że trzeba się spieszyć, to człowiek skupia się na szybkim złapaniu sylwetki lub mimiki, a nie na wiernym oddawaniu detali. Skupiasz się na najważniejszym co czyni dany rysunek, a skill nabija się wraz z czasem jaki na to poświęcisz.

Szkice które widzisz poniżej są efektem dłuższego okresu pracy z tą stroną. Na początku wychodziło dość topornie i często nie zdążyłem ująć całej sylwetki, a już zmieniło mi się zdjęcie na następne. Z czasem udawało mi się osiągać coraz lepsze rezultaty.

 

szkice