Bo czasem tak jest, że się nie da… jeszcze wczoraj dobrze nam szło, a dziś się  nie da. Blokada twórcza co jakiś czas dopada każdego twórcę. Jednych trapi to częściej, a innych rzadziej. Czy naprawdę nie ma na nią żadnego sposobu? A może jest? Bazując na doświadczeniach tak własnych jak i moich kolegów po fachu postaram się tę blokującą mgłę nieco przerzedzić.

Jest to bodajże mój największy problem. Nigdy nie robiłem skali porównawczej dla rzeczy, które uważam za problem. Jednak zawsze gdy myślę o tym ile czasu marnuję na bzdety oraz ile swoich projektów byłbym w stanie zrealizować przez cały ten czas to napada mnie przygnębienie.

Pocieszać mógłbym się tym, że nie tylko ja tak mam, ale w jaki niby sposób poprawia to moją sytuację?

Ano w taki, że nie ja jeden staram się z tym problemem mierzyć, a w dobie „globalnej wioski” gdy wszyscy dzielą się ze wszystkimi informacjami (głównie śmieciowymi) jest spora szansa wypatrzenia kogoś kto na tym polu odniósł już pewne sukcesy i zaimplementowania jego metod u siebie.

Z pewnością podzielę się informacjami jak sobie z prokrastynacją poradziłem. No chyba, że sobie nie poradzę i będzie mnie ona męczyć aż do śmierci 🙂